Słowo Na Sobotę: Braterstwo

Apr 18

Mam takie małe dziwactwo, które mi zostało z czasów odsiadki za odmowę służby wojskowej w PRL, które polega na zwracaniu uwagi na zbieżności różnych dat i wydarzeń. To do pewnego stopnia zrozumiałe (więc trzeba mi wybaczyć, o co niniejszym proszę Czytelników), gdy masz przed sobą całe 24 miesiące do odsiadki, tylko dzięki jakiejś ustawie w międzyczasie nieoczekiwanie skrócone do 18 miesięcy, i liczysz dni do następnego krótkiego spotkania z żoną, w zatłoczonej salce widzeń.

11 kwietnia to dzień ślubu moich Rodziców. W tym roku tego dnia mieliśmy koncert dla Tomka Borewicza w Warszawie. Parę dni później, 14 kwietnia, była okrągła, 30 rocznica powstania Ruchu Wolność i Pokój, i tak wyszło, że tego samego dnia wpłaciłem na konto Fundacji WiP zadeklarowaną wcześniej (znaczną) kwotę na licytację podczas koncertu dla Tomka. Tego samego dnia co dziś natomiast, za miesiąc, w maju, minie nam też okrągła, bo 30 rocznica ślubu z Grażyną, moją wierną i kochaną towarzyszką życia.

Moje małe dziwacto jest jakimś może dowodem na to, jak bardzo człowiek potrzebuje dostrzegać jakikolwiek, nawet malutki sens, zwłaszcza wtedy, gdy zbyt wiele spraw wokół jest subiektywnie absurdalnych i pozbawionych wszelkiego sensu, jakby daremnych. No bo jaki to sens dać się zamknąć w więzieniu za przekonania, bez perspektywy co dalej, i na tej wolności zostawić młodą żonę? Takie dziwne rzeczy to tylko młodzi szaleńcy robią, chyba.

Przed koncertem dla Tomka zrobiłem rozeznanie, z którego wynikało, że koncerty naprawdę są potrzebne, bo środki na pomoc zbierane poza i pomiędzy koncertami zwyczajnie nie wystarczają, by skutecznie wesprzeć Tomka w tym tak trudnym dla niego czasie.

Wiedziałem, że na tle średniej moja darowizna będzie wyglądać nieproporcjonalnie, więc chciałem to zrobić zupełnie anonimowo najpierw, jednak Ania Wiśniewska, która zgodziła się licytować w moim imieniu, przekonała mnie, że jednak lepiej uczestniczyć imiennie, mimo wszelkich ewentualnych niezręczności i konsternacji, które za tym pójdą.

Nie jestem majętnym człowiekiem. Z dóbr doczesnych posiadam tylko parę komputerów do pracy i trochę sprzętów domowych. Nie mam własnego domu, mieszkania, samochodu, ani nawet telewizora, choć to ostatnie wcale nie przez brak pędu do posiadania. Przez 20 lat w wolnej Polsce raczej biedowałem, choć to głównie na skutek zbyt dużej własnej brawury w prowadzeniu biznesu na początku, niż przez późniejsze życiowe okoliczności.

Przez ostatnich parę lat ciężko pracowałem za granicą, i dzięki temu mam teraz znacznie lepszą sytuację materialną. Nadal jednak bardzo świeżo mam w pamięci chwile, gdy w kolejce do kasy liczyłem dosłownie grosiki i niemal głodowałem. Nie raz, i nie dwa. Nowe zęby nadal sobie wstawiam. Dosłownie i w przenośni.

Trudne momenty w życiu sprawdzają wszystko: charakter, granice naszej wytrzymałości psychicznej, fizycznej, i nasze przyjaźnie też.

Gdy było u mnie i ze mną naprawdę marnie, to moi najbliżsi przyjaciele z czasów WiP pomagali mi materialnie i podnosili na duchu, czasem o tym nie wiedząc do końca: Wojtek i Iza Jażownik, Krzysiu i Ewa Gotowiccy, Andrzej Miszk.

Pierwsze zlecenia, dzięki którym odbiłem się od dna, zawdzięczam ludziom, których poznałem w sieci, dzięki wspólnemu pisaniu i rozmowom o wszystkim. Większości z nich nigdy nawet nie spotkałem w realu. Niektórzy z nich pewnie do dziś nawet nie domyślają się jak bardzo mi pomogli, i co naprawdę kryło się za moim “dziękuję!”

Mam dług wdzięczności wobec przyjaciół i przyjaciół moich przyjaciół z WiP. Gdyby nie śmierć Wojtka Jażownika, nie miałbym raczej powodu zaglądać na FB i być może nie dowiedziałbym się o sytuacji Tomka Borewicza. Nie wzbudziłbym też pewnie jakiegoś zainteresowania moją skromną osobą, ale też nie pomógłbym staremu kumplowi, z którym kiedyś pracowaliśmy w jednej firmie. W takich sytuacjach człowiek jednak pozbywa się obaw o to co sobie inni pomyślą, tylko robi to, co uważa za słuszne.

Rocznice, zwłaszcza te okrągłe, są dobrą okazją, by powiedzieć ‘sprawdzam’ sobie samemu, wierności ideałom, przyjaciołom i tym, którzy stali się nam bliscy w sposób szczególny, dzięki doświadczeniom z naszej odważnej młodości.

To dobra okazja, by podziękować za całe Dobro, które było, jest i będzie naszym wspólnym udziałem.

Live Long And Prosper!

Subscribe via RSS